Czat nie dostępny
Dzień dobry, Изабелла “czat nie dostępny”

Czat nie dostępny?
Myślę, że jednak tak. Choć w momencie, gdy to odkrywasz, to (jeszcze) ruch jednostronny:
I caught you babe (twice)
Dlaczego „twice”?
Cóż, to bardzo proste: jeśli zaglądasz tu z urządzenia ustawionego na język polski lub jeśli surfujesz przez polski adres IP, tę stronę zobaczysz szybciej niż strony niderlandzkojęzyczne.
Jeśli natomiast zaglądasz z urządzenia ustawionego na język niderlandzki lub z adresu IP w obszarze niderlandzkojęzycznym, zobaczysz najpierw [tę wiadomość]
Więc… I caught you twice 😉
Tak, używam Twojego pełnego imienia, żebyś miała pewność, że ta (długa) wiadomość jest skierowana właśnie do Ciebie.
Poliglota, który potrzebował pomocy AI, aby móc napisać ten tekst po polsku
I do tego muszę mierzyć się z przysięgłą tłumaczką języka polskiego i niderlandzkiego. To nieuczciwa walka 😪.
Wiesz, że ja też jestem wielojęzyczny, bo to był temat naszej rozmowy, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy. Wspomniałaś wtedy, że Виктор uczył się jakiegoś azjatyckiego języka. Wydaje mi się, że to był japoński.
Od pierwszego dnia wydałaś mi się kimś więcej niż tylko interesującą osobą i tak czy inaczej chciałem nauczyć się nowego języka. Tyle że nie chciałem już uczyć się kolejnego języka romańskiego ani germańskiego. Jeśli znasz jeden, rozumiesz je wszystkie. Nie mówię po hiszpańsku, ale go rozumiem, bo znam portugalski.
Na mojej liście przebojów mam mnóstwo słoweńskiego agripopu, co rozbudziło moje zainteresowanie językami słowiańskimi. Ale potrzebuję motywacji, żeby nauczyć się nowego języka. Słoweński odpadł, bo nie znam nikogo, kto stamtąd pochodzi.
I wtedy spotkałem Ciebie. A skoro już podczas tego pierwszego spaceru powiedziałaś, że pochodzisz z Polski, w mojej głowie przełączył się przycisk: „będę się uczyć polskiego”. I tak to się zaczęło.
Nie miałem jednak ochoty wydawać pieniędzy na kurs językowy, więc padło na Duolingo. Ale dla mnie to właściwie kiepski system, bo jestem obdarzony talentem do języków, a to idzie zdecydowanie za wolno. A zwłaszcza te bzdurne zdania, od których zaczyna ta sowa:
„Kaczka je chleb”. No i co z tego? To sprawa tej kaczki. W kontaktach społecznych takie zdanie jest mi kompletnie nieprzydatne.
„Pies pisze list”. Jeszcze gorzej. Pies, który pisze list. Musiałbym najpierw spotkać pierwszego psa, który to potrafi.
Ta sowa żongluje przypadkami, ale nie dostajesz wyjaśnienia, dlaczego tak jest, a to na mnie nie działa. Dzisiaj (12 maja 2026 r.) mam 184 dni serii (streak). Jednak mój sposób przyswajania języka nie pasuje do metody Duolingo.
Uczę się na podstawie rozpoznawania dźwięków (podejrzewam, że Ty też). Kto potrafi dostrzec „please” w słowie „proszę”? Ja. Kto uważa, że „dziękuję” przypomina niderlandzkie „dank je”? Ja. Nie wspominając już o „szukać”…
Polski nie ma przedimków, ale ma rodzaje i przypadki. W pewnym momencie po prostu słyszę, że coś „nie brzmi”, jeśli końcówka deklinacji jest błędna. Nawet w języku, który nie jest moim ojczystym. W polskim jeszcze nie czuję tego tak dobrze, ale w portugalskim i francuskim — owszem.
Jak już wspomniałem, z tą sową nie robię postępów. Portugalskiego (europejskiego) nauczyłem się poprzez kurs domowy, skończyłem go w pół roku i po prostu mówię w tym języku, kiedy trzeba. Gdybym uczył się polskiego w ten sposób (co wciąż mam w planach), po 184 dniach prawdopodobnie mówiłbym prawie płynnie. W każdym razie rozumiałbym i potrafiłbym wypowiedzieć lub przetłumaczyć najbardziej przydatne zdania w towarzystwie.
Oczywiście, są to języki, w których rzadko mówię, więc „tłumaczenie bez zastanowienia” (tak jak niderlandzki-angielski) zajmie mi trochę więcej czasu, zanim to opanuję.
Ta wiadomość ma nieco zbyt poważną treść, ale nie chcę, aby każdy, kto zna nas z M5, mógł przeczytać tę dość osobistą wiadomość.
Nie uważam AI za cudowny środek (jak myślisz, po co innego szedłbym na wykład o AI w Синт-Никлаас?).
Użyłem jej jednak przy tworzeniu strony internetowej (nie do tekstów, te piszę sam, ale do tła i nagłówka).
I to tło nie zostało wybrane przypadkowo. Ma ono związek z Twoją PIERWSZĄ blokadą,
Z zastrzeżeniem ewentualnych błędów w tłumaczeniu i interpretacji – za nie odpowiada sztuczna inteligencja, a nie ja 😛.
Nie zamierzam twierdzić, że zupełnie nic nie wyciągam z tej sowy, bo zaczynam już pewne rzeczy wyłapywać.
Kiedy w autobusie siedzi obok siebie dwoje Polaków i słyszę: „jeden, pokój, Берхем”, patrząc jednocześnie w telefon, to domyślam się, że szukają mieszkania.
Nawet jeśli reszty (jeszcze) nie rozumiem (całkiem).
Dlaczego w tej wiadomości używam mieszanki alfabetu łacińskiego i cyrylicy?
Aby zapobiec sytuacji, w której osoby korzystające z Google Belgia lub Google Holandia znajdą tę wiadomość za pomocą niderlandzkich wyszukiwań. Dzięki temu nie rozpoznają też tak łatwo własnych imion.
Oczywiście będą one wpisywać swoje imiona w alfabecie łacińskim, a szansa, że Google Search zaserwuje im dokładnie tę wiadomość, jest znikoma — zwłaszcza gdy ich przeglądarka jest ustawiona na nl-nl lub nl-be, a adres IP wskazuje na lokalizację niderlandzkojęzyczną.
Wiem, że mówisz po rosyjsku, więc potrafisz czytać cyrylicę.
(Spoiler alert: ja też. Tyle że wiem, jak to wymówić, ale zazwyczaj nie wiem, co to oznacza). Jak się tego nauczyłem? Gdy miałem 13 lat, pożyczyłem od sąsiada podręcznik do kursu niderlandzko-rosyjskiego.
Błyskawicznie to opanowałem. Zarówno litery drukowane, jak i pismo ręczne. Wciąż potrafię napisać własne imię cyrylicą (pismem ręcznym), ale reszty już nie pamiętam. Litery drukowane mam jednak w głowie tak samo dobrze, jak czterdzieści lat temu.
Wciąż potrafię policzyć do dziesięciu po rosyjsku, choć kiedyś umiałem więcej. Ta sowa w końcu, po jakiejś 400. lekcji, uczy mnie liczyć po polsku. I choć w polskim nie jest to dokładnie to samo, to liczby powyżej dziesiątki powoli wypływają mi z pamięci także po rosyjsku.
-Nie bój się.-
Chociaż ta strona znajduje się w witrynie, nie jest widoczna w prawym pasku bocznym (ze względu na długość i układ treści, najlepiej przeglądać ją na laptopie lub komputerze stacjonarnym).
W wersji mobilnej widżety znajdują się na górze i na dole strony, co wymagałoby bardzo długiego przewijania.
Jedynym sposobem na znalezienie tej strony jest wyszukiwarka Google, przy użyciu polskiego adresu IP lub komputera/przeglądarki ustawionej na język polski.
Strona nie jest dostępna poprzez spis treści witryny, ponieważ ją ukryłem.
Jak wpadłaś w moją „pułapkę”
Nazywam siebie Search Engine Optimist (SEO) – Optymistą Wyszukiwarek.
Narzędzia SEO, których używam w panelu administracyjnym, dają mi wyniki 80 na 100, a czasem nawet ponad 90 na 100 punktów za optymalizację. Więc tak, udaje mi się osiągać wysokie pozycje.
Dowód? Właśnie mnie znalazłaś. Czy to nie wystarczy?
Cała niderlandzkojęzyczna część tej strony jest skierowana na słowa kluczowe, o których myślę, że będziesz ich szukać – i dzięki temu trafisz do mnie.
Możesz zatrzasnąć przede mną swoje drzwi na M5.
Ale teraz, przez moje tylne drzwi, dosłownie wpadasz z drzwiami do mojego (wirtualnego) domu.
I wiedziałem, że tak się stanie (wierzysz w HSP – wysoką wrażliwość?).
Po zdjęciu profilowym na stronie „Nawigacja przez polder, las lub wrzosowiska” rozpoznasz, że ta strona rzeczywiście należy do tamtego Даниэль (czyli do mnie), podobnie jak po informacji o prawach autorskich w stopce na dole po prawej stronie.
Przypadkowy (niderlandzkojęzyczny) przechodzień nigdy nie znajdzie tej strony.
Ty tak.
– Искатье – (Twój wielki sekret?) –
Znalazłem to po prostu wpisując Twoje imię w Google, po czym pojawił się przegląd AI ze wszystkimi Twoimi adresami e-mail. Ponieważ jeden z nich kończy się domeną Twojego pracodawcy, mam pewność, że to Twój adres.
Wyszukanie tego konkretnego adresu e-mail doprowadziło mnie na forum, o którym być może wolałabyś, bym nie wiedział.
Podczas aktywności na М5, w których brałem udział, nie mówiłaś o tym otwarcie, ale teraz już wiem. Nie wiem więc, jak bardzo otwarta jesteś w tej kwestii na co dzień.
Powiem Ci też, że wiedziałem o tym już wtedy, gdy wysłałem Ci propozycję wspólnego spaceru bez innych osób z М5.
Ale dlaczego nie mogłabyś interesować się także mężczyznami? Dlatego postanowiłem zaryzykować.
Nie mam z tym problemu, a gdybyś mnie nie odrzuciła, mogłabyś mieć przy mnie nawet dziewczynę. Nie jestem trudnym człowiekiem. I nadal pozostałoby to tajemnicą, gdybyś tego chciała. Ode mnie nikt się o tym nie dowie.
Wolałbym, żebyś mogła być przy mnie sobą, zamiast ciągle się ukrywać i stresować tym, że musisz trzymać to w sekrecie.
Nawet jeśli nie wyjawisz swojej tajemnicy, ja i tak wcześniej czy później się dowiem, jak widzisz. (To coś z HSP, analitycznym myśleniem i – być może nieco zbyt ekstremalną – naturą badacza 🙄🔍🕵️♂️).
Wpływ emocjonalny blokady (ponownej) i odrzucenia
Wierz lub nie, ale ponowna blokada dotyka mnie głębiej niż samo odrzucenie.
Bardzo źle znoszę sytuację, w której odbiera mi się możliwość obrony. Ma to związek z traumą z dzieciństwa, o której nie będę się tutaj rozpisywać, ale którą możesz odnaleźć, jeśli uda ci się złamać kod „Tajemniczej Wiadomości” (znajduje się tutaj). Wskazówkę do kodu znajdziesz tutaj. Zadbam o to, aby oba linki otwierały się w nowej karcie. Kochasz escaperoomy, więc rozszyfrowywanie zagadek i rozwiązywanie puzzli to także twoja domena.
W dniu, w którym zablokowałaś mnie po raz pierwszy, otrzymałaś ode mnie wiadomość na Facebook Messengerze. Prawdopodobnie wciąż wisi gdzieś w twoich „Innych” (foldery z prośbami o wiadomość), ponieważ nie jesteśmy znajomymi na Facebooku i nie dostałaś powiadomienia. Została napisana w momencie, gdy emocje były najsilniejsze, przez co zawiera pewnie zbyt wiele informacji. Wiedziałem, dlaczego mnie zablokowałaś, ale nie mogłem niczego wyjaśnić ani przeprosić.
W takich sytuacjach szukam dróg okrężnych. Po prostu taki już jestem. Na szczęście propozycję spaceru i przeprosiny (z wyjaśnieniem) udało mi się przekazać później, ponieważ odblokowanie trwało dwa miesiące.
Tym mocniejszy był cios emocjonalny, gdy zablokowałaś mnie po raz drugi (10 maja 2026 r.) przy dokładnie tej samej aktywności, podczas której odkryłem, że to ty jesteś osobą blokującą. Zorientowałem się już przy aktywności dodanej kilka minut wcześniej, ale tam było dwóch uczestników. Jednak kiedy dodałaś Строперсбос, byłaś jedyną osobą, a ja przy próbie zgłoszenia natknąłem się na blokadę. Wniosek: to ty blokowałaś.
Pierwszy raz zablokowałaś mnie 6 lutego 2026 r. Odblokowałaś mnie 22 lutego 2026 r. W dniu twojego „spaceru po mieście”. Przed blokadą byłem na niego zapisany i mimo blokady wciąż mogłem czytać czat grupowy. Ponieważ rano nadal byłem zablokowany, wypisałem się, podając jako powód „chorobę”. Choć nie byłem naprawdę chory, czułem się fatalnie. Ktoś, kto jest zablokowany (i o tym wie), nie czuje się mile widziany na aktywności osoby blokującej i dla spokoju ducha obu stron – po prostu się wycofuje.
Tym większe było moje zdziwienie, gdy nagle znów mogłem czytać czat prywatny. Początkowo myślałem, że wciąż patrzę na czat grupowy, ale używam czatu prywatnego właśnie po to, by sprawdzać, czy (nadal) jestem zablokowany. Rozpoznałem swoje zdania i twoje, dotyczące mojego spaceru po wałach obronnych w Хюлст. Wtedy dotarło do mnie, że mnie odblokowałaś.
Byłem też zapisany na kolację w Шизо. Wiedziałem już, że zrobiłem coś „nie tak”, ale jestem osobą poczuwającą się do winy, więc tam przyszedłem. Nie uciekam od odpowiedzialności za błędy, które popełniam. Wiesz już, że moim zamiarem było przeproszenie cię wtedy osobiście, ale okoliczności (zbyt wielu „podsłuchiwaczy”) na to nie pozwoliły. Dlatego zrobiłem to później przez czat prywatny, dzień po tym, jak odrzuciłaś mnie i moją propozycję spaceru.
Доминик copycat
Widziałem, że bezczelnie ukradła twój tekst, a nawet zachowała tę samą datę, miejsce i godzinę startu dla twojej aktywności na Стекенсе Ваарт 5 lipca 2026 roku. Twojej aktywności już nie widzę, ale tę od Доминик owszem. Przez to zachowanie copycata nigdy nie wezmę udziału w aktywnościach organizowanych przez Доминик.
Możliwe, że dołączę do innego organizatora, który planuje spacery w „twoim” mieście, ale sam nie będę tam niczego organizować. Muszę tak robić, bo z tobą nie mogę/nie mam już prawa iść.
Zauważyłem też, że przesunęła godzinę startu o godzinę później, więc ty też już to odkryłaś i pewnie zwróciłaś jej uwagę. Ona ma dwie grupy i nawet jeśli zacznie godzinę później, wasze zakończenia na pewno się nałożą. To może być „wesoło” w 36 osób na tarasie…
Ja też robię coś na Стекенсе Ваарт. Początkowo planowałem to na 3 maja 2026 r., ale wszyscy się wypisali przez złe prognozy pogody, więc przesunąłem to na 3 czerwca 2026 r. Ty możesz widzieć, co robię, bo cię nie zablokowałem (i to się nie stanie). Ale 3 czerwca też może być zła pogoda i wtedy mamy „problem”. Bo będę przesuwać tę aktywność co miesiąc, aż w końcu dojdzie do skutku – a to oznaczałoby 5 lipca 2026 r. Wtedy, jeśli nie wejdziemy sobie dosłownie w drogę na wodzie, to na pewno będziemy w zasięgu swojego wzroku. W przypadku rejsu (w przeciwieństwie do spaceru) jestem zbyt zależny od pogody, więc zrealizuję go w momencie, gdy będzie to możliwe.
W wiadomości po niderlandzku (na której opiera się ten tekst, choć nie jest to dosłowne tłumaczenie) wspominam już o naszym „geograficznym polu minowym”. Nie używam tam nazw miejscowości ani regionów, żeby nie przyciągać wyszukiwarek, ale tutaj mogę to zrobić, „kodując” je cyrylicą.
Де-Клинге, Меердонк, Ньив-Намен, Килдрехт, Стекене i Бельгийская Коувахт to dla nas największe strefy zagrożenia, gdzie nasze aktywności mogą się na siebie nałożyć. Ale nie zdziw się, jeśli pojawię się też w Борнем lub Хамме. Brakuje organizatorów w rejonie Шельделанд – Кляйн-Брабант.
Skoro mowa o Борнем
Krótko po tym, jak dowiedziałem się, że znów mnie zablokowałaś, dostałem powiadomienie push: Иза zapisała się na twoją ulubioną aktywność „47. festiwal rybny i folklorystyczny 2026”. a to jest w Борнем… naprawdę widziałaś, że zapisałem się tam wcześniej i później się wypisałem, bo najpierw myślałem, że chodzi o Марикерке koło Гент. nie jestem aż tak naiwny. czy to czysty przypadek 🕵️♂️🤔?
Jeszcze więcej Борнем
krótko po tym, jak dowiedziałem się, że znów mnie zablokowałaś, dostałem powiadomienie push: Иза zapisała się na twoją ulubioną aktywność w Борнем… naprawdę widziałaś, że zapisałem się tam wcześniej i później się wypisałem? nie jestem aż tak naiwny. czy to czysty przypadek 🕵️♂️🤔?
W międzyczasie odkryłem, że z drugiego brzegu nie da się siebie nawzajem zobaczyć. Więc żadne momenty w stylu „cholera jasna!” (nauczyłem się tego od polskiej klientki, sorki 😛) nie były możliwe.